wtorek, 11 lutego 2014
niedziela, 9 lutego 2014
Mucha łazi mi po nodze
Mucha łazi mi po nodze, myślę- wiosna idzie chyba, tak idzie jak nic, okno na oścież otwarte, oczy przymrużyć trzeba, bo to słońce wreszcie ostre takie, uderzające, nie przez mgłę żadną, chmury i ptaki jakieś słyszę wyraźnie, tak słyszę, matko jakie miłe to... (ale Ty sąsiadowy kogucie arie o 4 a.m. proszę daruj), i zapach, tak wyczuwalny, ten zapach, czuję wyraźnie, tak pachnieć może tylko wiosna.
A jak juz przyjdzie ta wiosna, tak namacalnie, miłym ciepłem dmuchnie w twarz, że w kiecce samej wyjść można będzie, to my z Maria zaskoczyć się nie damy i zestaw wiosna-lato 2014 proszę, a taki się odszczelimy:
A jak juz przyjdzie ta wiosna, tak namacalnie, miłym ciepłem dmuchnie w twarz, że w kiecce samej wyjść można będzie, to my z Maria zaskoczyć się nie damy i zestaw wiosna-lato 2014 proszę, a taki się odszczelimy:
czwartek, 6 lutego 2014
Znajdz 3 roznice
Pora rozruszac szare komorki. :) I ot zagadka z cyklu znajdz 3 roznice: (nadmienię iż dziecku nie dziala sie zadna krzywda i wbrew pozorom nie plakalo ;)
sobota, 1 lutego 2014
Mężu szanuj żonę, która chodzi na wędliny.
B I G O S
Mąż mówi: "Bigos byś zrobiła". Dobra mówię, chociaż bigosu to ja w życiu nie robilam, ale dla Ciebie to zrobię, dla Ciebie zawsze.
Do babci dzwonię, ona w końcu od bigosu specjalistką jest bezkonkurencyjną. Ale miarką babciną jest "oko". Kapusty na oko, pieprzu na oko, miesa tak na oko. Ile gotować "na oko" jak dobry będzie. Hmm.
I przypadkiem czystym w książce Kuchnia polska o taki przepis znalazlam, wszytko w dekach, ziarenkach mililitrach, wiec sukces byl gwarantowany. I mam 5 litrow bigosu polskiego.... Bigos w tempie " na oko" ekspresowym znikl :) Mężu wiedz, że Żona Twoja w ciemię bita nie jest i bigos Meżowi swemu zrobić potrafi, bądź dumny. I, że za Andrusem powtórzę, szanuj Żonę, która chodzi na wędliny.
Dla chcących zaimponować Żonie, opcjonalnie teściowej:
I fertig, a bigos jak to bigos im wiecej razy odgrzewamy tym lepszy :) Bon apetit. A do bigosu nóżką podygać mozna w takt o ten:
sobota, 25 stycznia 2014
Maria i Wiesław
Cóż miłość bezgraniczna, moja od pierwszego wejrzenia (ten ryj, te oczy, a sprawe przesądził chyba miodowo-musztardowy sweterek...) Marysina od drugiego wejrzenia raczej.
Początkowo Wiesław był Helmutem, jednak na polskie warunki zaadoptowano na Wiesława, pieszczotliwie zwanego Wieśkiem. Zakupiony z miłości do rzeczy niepowtarzalnych i robionych recznie u natural living. Historia Wieśka ponoć była taka: Helmut jest wiejskim gospodarzem z Bawarii a jego majątek rolny o powierzchni dwóch akrów szacowany jest na 23 euro. Helmut mierzy pół metra wysokości (bez jednego centymetra, do czego się nie przyznaje) i ubrany jest w gruby wełniany sweter, sztruksowe spodnie i zamszowe buty. To bardzo gospodarny prosiak.
czy te oczy mogą kłamać...
Maria nasza, pierwsze "slowa" ( brzmiace mniej wiecje tak cytuję "e!", koniec cytatu) po przebudzeniu kieruje własnie do niego, zaczepiany jest non stop, krzyczy, przytula, wie gdzie Wiesiek ma oko, ucho, nos, tudzież ryj :)
Wiesław w coś Ty się ubrał?
Słit focia... Wiesław proszę Cię....
N dajże pyska Wiesiek.
Maria + Wiesław = ♥
czwartek, 23 stycznia 2014
Nie ma sie co ekscytować.
Na wieczory zimowe, zimne jak ten dziś, choć bywaja zimniejsze- nie ma się co ekscytować.
Niezbędne będą:
- u nas byl miod pitny, ale spokojnie mozna zastapic winem lub piwem (piwo polecma w wersji z zółtkiem, cud, miód),
- kilka goździków, koło 5
- szczypta cynamonu - pomarańcza, dwa plasterki wrzucamy do szklanki, sok wyciskamy i dolewamy do wina.
Całość podgrzewamy do temperatury porządanej, najlepiej lekko w usta parzącej. Po pierwszym łyku czekamy, aż przyjemne ciepło rozgrzeje nas od środka, od zewnątrz najlepiej rozgrzewają ciepłe dłonie Meża.
Niezbędne będą:
- u nas byl miod pitny, ale spokojnie mozna zastapic winem lub piwem (piwo polecma w wersji z zółtkiem, cud, miód),
- kilka goździków, koło 5
- szczypta cynamonu - pomarańcza, dwa plasterki wrzucamy do szklanki, sok wyciskamy i dolewamy do wina.
Całość podgrzewamy do temperatury porządanej, najlepiej lekko w usta parzącej. Po pierwszym łyku czekamy, aż przyjemne ciepło rozgrzeje nas od środka, od zewnątrz najlepiej rozgrzewają ciepłe dłonie Meża.
wtorek, 21 stycznia 2014
Z porannie włosem rozwianym
Z włosem porannie rozwianym razem z Wiesławem (przyjacielem ukochanym Marii naszej, maści, coż tu kryć raczej świńskiej) widocznym na planie drugim załaczonego obrazka, babciom naszym, czyli Marii, Bożenie, Anieli, pamietając też o Babciach Stanisławie, Annie, radości, uśmiechów, przytulności i ciepła, słodkiego życia, egoistycznie pożyczę też bezbłednych drożdżówek, bigosów i pasztetów :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)





